ABW opresjtoniepraca

Published on Sierpień 27th, 2017 | by artur

0

Fabryka terrorystów

Podczas prowadzenie śledztwa przeciw czwórce Czeczenów Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego prawdopodobnie doszło do popełnienia przestępstw: niedopełnienia obowiązków i poświadczenia nieprawdy przez funkcjonariusza ABW. Białostocki sąd złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury.

Chodzi o postępowanie prowadzone przeciwko czterem Czeczenom oskarżonym przez ABW (i w ślad za tym o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej i wspieranie tzw. Państwa Islamskiego. Śledztwo prowadziło ABW i to na bazie „zebranych” przez Agencję „dowodów” bazowała prokuratura. W efekcie sąd już podczas procesu powątpiewał w prawdziwość dowodów, wskazywał na nieprawidłowości podczas ich zbierania. W efekcie jeden z oskarżonych został uniewinniony a trzech pozostałych skazanych ale za coś innego niż chciała prokuratura i ABW.

Czeczeni byli oskarżeni o gromadzenie pieniędzy na działania terrorystyczne (9 tys euro) i przekazywanie ich Państwu Islamskiemu w Syrii, zorganizowanie w Białymstoku leczenia bojownika rannego w Syrii, rekrutowanie bojowników na rzecz ISIS, gromadzenie sprzętu paramilitarnego, m.in. dwóch plecaków wojskowych w kamuflażu taktycznym.

7 sierpnia sąd wydał wyrok, że trzej Czeczeni – Taus G., Zaur G. i Shamkan A. – są winni, ale nie wspierania Państwa Islamskiego, tylko zbrojnych organizacji wchodzących w skład Emiratu Kaukaskiego na Kaukazie Północnym. Sąd skazał każdego na 2 lata i 1 miesiąc pozbawienia wolności (dwa lata spędzili w areszcie tymczasowym i zostało im to zaliczone na poczet kary w skutek czego wkrótce wyjdą na wolność).

Czwarty oskarżony Alvi Y. przesiedział w areszcie dwa lata i został uniewinniony. Będzie ubiegać o odszkodowanie.

Podczas uzasadniania wyroku sędzia Sławomir Cilulko wytknął skandaliczne błędy ABW. Zaraz po tym, 9 sierpnia, Sąd Okręgowy w Białymstoku wysłał do Prokuratury Krajowej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

utrwalenia zapisów rozmów uzyskanych w toku kontroli operacyjnej i ich zaprotokołowania oraz o przestępstwo intelektualne – wytworzenie poświadczających nieprawdę dokumentów stwarzających pozory realizacji tych czynności – mówi sędzia Wiesław Żywolewski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Białymstoku.

Sąd do zawiadomienia dołączył też kopie materiałów z akt sprawy. Za takie przestępstwa grozi do 4 oraz do 5 lat pozbawienia wolności. Wprawdzie sąd mówi o błędach lub nieprawidłowościach jednak z analizy sprawy wynika jasno, że można mówić o fabrykowaniu dowodów.

Okazało się, że streszczenia rozmów podsłuchanych przez ABW są sfałszowane. Dopisano słowa „Syria”, „rejon walk”, „bojownicy” – mimo, że takie słowa wcale nie padły. Oskarżeni przyznali się, że zbierają pieniądze – ale udowodnil, że nie dla ISIS, ale dla Czeczenów walczących z prorosyjskim reżimem w Czeczenii.

Podstawą aktu oskarżenia były podsłuchy prowadzone przez ABW od maja do października 2014 r. Obrona zgłaszała do dokładności tłumaczeń ogromne zastrzeżenia, więc sąd zlecił ponowne tłumaczenie nagrań, a także wezwał w charakterze świadka oficera ABW, który prowadził od początku śledztwo – realizował wszystkie czynności od czasu wszczęcia sprawy, czyli od 14 grudnia 2014 roku. W lutym 2017 roku funkcjonariusz opowiadał przed sądem, jak rozmowy były tłumaczone najpierw z czeczeńskiego na rosyjski, a potem na polski, a później on sam „uformalizował” je – takiego określenia użył – na potrzeby śledztwa, ale nie odsłuchując ponownie, tylko robiąc streszczenia na podstawie notatek.

Zeznawał, że człowieka, który tłumaczył rozmowy z czeczeńskiego na rosyjski, on nie widział nawet na oczy. Nie był obecny na tym etapie procedury operacyjnej, jego rola zaczęła się później, gdy „formalizował” protokoły. Sporządził je z plików elektronicznych zawierających notatki.

W nowym tłumaczeniu, które zlecił sąd, a którego dokonywał pracownik profesjonalnego biura, mowa jest zupełnie o innych rzeczach. Sędzia Sławomir Cilulko zastanawiał się, czy ma do czynienia z błędami, czy z celowym zawinieniem funkcjonariusza ABW. To sprawdzi prokuratura.

Z informacji zawartych w aktach sprawy wynika, że  w sumie kilkadziesiąt osób poddano inwigilacji.  Miesiącami podsłuchiwano rozmowy telefoniczne, prześwietlano przelewy pieniężne, zakupy przez internet, przekroczenia granicy, korzystanie z opieki socjalnej i medyczną. Inwigilowano Czeczenów ale także Polaków, którzy się z nimi kontaktowali. ABW sprawdzała m.in. wolontariuszy i pracowników pomagającej uchodźcom Fundacji Ocalenie.

Sprawa trafiła do prokuratury. Nie mamy wątpliwości, że albo zostanie umorzona albo skierowana do sądu. Przypadkiem trafi na sędziego, który ma „odpowiednie” poglądy na uprawnienia ABW i nie dopatrzy się nieprawidłowości. Przecież nie po to pracownicy ABW tak się męczyli, politycy odtrąbili sukces aby teraz to wszystko się zmarnowało.


About the Author



Comments are closed.

Back to Top ↑