ABW domek wolnosci

Published on Sierpień 18th, 2017 | by artur

0

Aby Wydalić czyli o ABW słów kilka

Od kilku lat ABW wykazuje wzmożoną aktywność odnośnie „islamskich terrorystów”. Pobieżna analiza przekazów medialnych dotyczących działalności ABW jasno wskazuje jaki jest główny kierunek. Powyższe stwierdzenie jest aktualne także dla innych służb specjalnych. Nie co się dziwić skoro szefem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych jest pan Błaszczak dla którego dzień bez szczucia na imigrantów jest dniem straconym. Jednak to na ABW spoczywa obowiązek zwalczania najpoważniejszych zagrożeń spoczywa właśnie na Agencji.

Z tego obowiązku wywiązuje się wzorowo. W Polsce nie było żadnego zamachu zorganizowanego przez muzułmanów lub uchodźców. Wydalono kilku groźnych terrorystów, skazano osoby wspierające terroryzm.

Sukcesy? Z pozoru tak. W Polsce doszło do zamachu terrorystycznego zorganizowanego przez rodowitego Polaka o prawicowych poglądach (podłożenie bomby we Wrocławskim autobusie). Na szczęście nikt poważnie nie ucierpiał ale tylko dlatego, że zamachowiec popełnił błędy podczas konstruowania ładunku a dodatkowo kierowca wyniósł pakunek z autobusu). Ten zamach (a także śledztwo po zamachu) ukazało efektywność polskich służb. Nie potrafiły zapobiec niebezpieczeństwu, co więcej nie potrafiły znaleźć zamachowca (gdyby nie właściciel warsztatu samochodowego, który miał siedzibę koło mieszkania sprawcy ten mógłby być bezkarny do tej pory).

Dzięki działalności ABW zatrzymano (przed atakiem) naukowca z Krakowa. ABW się spisała chociaż nie było to takie trudne. Naukowiec szukał wspólników w Internecie, a jak wskazywał w trakcie procesu był mocno inspirowany przez samo ABW. Trzeba dodać, że ABW bardzo sprawnie posługuje się Google ponieważ złapało wiele osób piszących w Internecie (np. na Facebook-u), że chce dokonać zamachu.

Osobnym rozdziałem jest działalność ABW odnośnie muzułmanów. W sierpniu 2017 przez media przemknęła wiadomość o skazaniu trzech Czeczenów za wspieranie terroryzmu. Sukces! Jednak sąd, który skazał Czeczenów ma poważne wątpliwości. Po pierwsze skazał Czeczenów za wspierania Emiratu Kaukaskiego działającego w Rosji a nie ISIS działającego na Bliskim Wschodzie. Jakby było tego mało sąd złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa niedopełnienia obowiązków, jak również poświadczenia nieprawdy przez ABW, w trakcie zbierania dowodów w sprawie dotyczącej wspierania tzw. Państwa Islamskiego.

Sąd zwrócił uwagę na nieprawidłowości w śledztwie, co zakończyło się tym, iż już w trakcie procesu sąd przez kilka rozpraw, z pomocą tłumacza języka czeczeńskiego, tłumaczył dokładną treść rozmów nagranych w ramach kontroli operacyjnej prowadzonej przez ABW. Musiał to zrobić ponieważ w aktach śledztwa były jedynie streszczenia rozmów, a nie ich dokładne tłumaczenia. Treść tych streszczeń zakwestionowali na początku procesu obrońcy oskarżonych. Jak się okazało streszczenie nie odpowiadało prawdzie. Sąd „zmuszony został” do tłumaczenia, z pomocą biegłego, treści nagranych rozmów już w trakcie procesu. – Pierwszy raz miałem do czynienia z sytuacją, gdy przyszło mi, tak naprawdę prowadzić czynności śledcze, do czego nigdy aspiracji nie miałem – mówił sędzia uzasadniając wyrok.

Wymogu formalnego, jakim jest sporządzenie protokołu z odsłuchanych rozmów zarejestrowanych w toku kontroli operacyjnej, nie wykonano. Co więcej, stworzono pozory, że taka czynność miała miejsce. Jak to ujął świadek (oficer ABW – PAP), on uformalizował czynności zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania karnego, nie wskazał tylko, z jakimi – powiedział sędzia.

Zaznaczył, że takie uformalizowanie czynności operacyjnych, zgodnie z przepisami kpk, musi polegać na ponownym odsłuchaniu rozmów, a tego nie zrobiono. Sędzia mówił, że nie otworzono tych rozmów, a sąd wprowadzono w błąd, wpisując w protokołach, iż takie czynności miały miejsce. Podpisał to również tłumacz języka rosyjskiego (również funkcjonariusz Agencji).

Takie zachowania, to nic innego niż niedopełnienie obowiązków (…), jak też i poświadczenie nieprawdy w dokumencie (…). Z przykrością muszę to stwierdzić, a sąd z urzędu jest też zobowiązany do zawiadomienia organów ścigania o popełnieniu tego czynu zabronionego – mówił sędzia.

Tak się czynności śledczych nie prowadzi, tak się postępowania przygotowawczego nie prowadzi – dodał, podkreślając, iż rzutowało to także na fakt, iż blisko dwa lata w areszcie spędził ten z oskarżonych, który został uniewinniony.

Jeden z obrońców oskarżonych uważa, iż ta część uzasadnienia wyroku, w której sąd odniósł się do działań ABW, jest dla organów ścigania „miażdżąca”.

Przedstawia, w jaki sposób, niemal najważniejsza służba specjalna w kraju, działa. I nie wiemy, czy tworzy dowody, czy działa nieudolnie. I na to pytanie sąd nie starał się odpowiedzieć co prawda, bo to nie jest przedmiotem procesu, ale zapowiedział złożenie odpowiedniego zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa -mówił dziennikarzom.

Niestety powyższa sytuacja nie jest wyjątkiem. Działania ABW wobec cudzoziemców często są prowadzone w podobny sposób.

48-letni Sinan Al-Haboubi miał status uchodźcy w Szwajcarii. Sam twierdzi, że przyjechał do Polski, bo chciał tu otworzyć pizzerię i szukał dobrej lokalizacji. Został jednak zatrzymany przed Światowymi Dniami Młodzieży. Służby tłumaczyły, że w jego walizce znaleziono śladowe ilości materiałów wybuchowych. Jak dość szybko okazało się, że były to jedynie ślady po materiałach wybuchowych a nie same materiały a na dodatek były na walizce a nie w niej co oznacza, że mogły się na niej znaleźć przypadkiem bez wiedzy i udziału właściciela. Po kilkunastu miesiącach został zwolniony z aresztu bez postawienia żadnych zarzutów a następnie (znów bez podania przyczyn deportowany).

Ameer Alkhawlany to Irakijczyk, który był przez kilka lat był doktorantem na Uniwersytecie Jagielońskim. Wiódł spokojne życie aż do chwili gdy zainteresowało się nim ABW. Początkowo ABW próbowało go zwerbować jako informatora, gdy ten odmówił argumentując, że jest agnostykiem i w połowie Kurdem więc nie nadaje się jak „wtyczka” w środowisku muzułmańskich fanatyków najpierw mu grożono cofnięciem pozwolenia na pobyt w Polsce a następnie w październiku 2016 aresztowany. Dokumenty na podstawie Ameer był aresztowany były tak tajne, że nie mógł się z nimi zapoznać ani on sam, ani jego prawnik, ani nawet sędzia decydujący o aresztowaniu! Mimo to Ameer spędził w areszcie poł roku. Gdy po pół roku sedzie decydujący o przedłużeniu aresztu wymusił na ABW pokazanie dowodów winy okazało się, że wszystkie dowody to jedna kartka formatu A4. Na podstawie takich „dowodów” sędzia nakazał zwolnienie z aresztu. Jednak tuż po wyroku Ameer został zatrzymany przez Straż Graniczną i deportowany. Podczas wzmiankowanej deportacji służby specjalne i Straż Graniczna działały z naruszeniem zarówno prawa polskiego jak i podstawowych praw człowieka, w szczególności:. deportowano go pomimo decyzji Sądu Okręgowego w Przemyślu uchylającej zastosowany wobec niego półroczny areszt przed dokonaniem deportacji obrońca deportowanego nie otrzymał ani decyzji o deportacji, ani nawet postanowienia o odwieszeniu postępowania przez Urząd ds. Cudzoziemców, jak również przed dokonaniem deportacji nie powiadomiono organów konsularnych Republiki Iraku. Ameer twierdzi również, że funkcjonariusze Straży Granicznej użyli wobec niego przemocy podczas wykonywania przymusowej deportacji.
O kolejnych sukcesach ABW będzie informować.


About the Author



Comments are closed.

Back to Top ↑