Monitoring domek wolnosci

Published on Maj 6th, 2017 | by artur

0

Wychowanie czy tresura

W październiku 2006 roku w gdańskim gimnazjów kilku chłopców dopuściło się molestowania koleżanki z klasy. Następnego dnia popełniła ona samobójstwo.  To tragiczne zdarzenie stało się bezpośrednią przyczyną stworzenia programu „Zero tolerancji dla przemocy w szkole”. Ówczesny minister edukacji Roman Giertych nie miał dobrego pomysłu jak przeciwdziałać przemocy w szkole więc stworzył program który miał się spodobać społeczeństwu. Głównym założeniem programu było dofinansowanie do instalacji kamer w szkołach. Zarządzający szkołami zaczęli masowo wprowadzać monitoring do szkół.

Instalacja tysięcy kamer w setkach szkół jest skomplikowaną, kosztowną operację. Czy jest zasadne? Jak wcześniej pisałem bezpośrednią przyczyną było seksualne wykorzystanie dziewczynki. Czy monitoring by temu zapobiegł? Czy ułatwiłby wykrycie sprawców? Odpowiedź na pierwsze pytanie nie jest oczywista jednak z całą pewnością zdarzeniu zapobiegłaby obecność nauczyciela w klasie. Na marginesie należy dodać, że zdarzenie było filmowane przez jednego z uczniów. Nie wpłynęło to na zachowanie napastników. Zresztą sprawcy zostali ustaleni niezwłocznie.

Wpływ monitoringu na dzieci i młodzież

 

Środowisko w którym się przybywa wpływa na zachowanie i samopoczucie każdego człowieka. Największy wpływ ma na rozwój osób młodych, których umysły dopiero się kształtują. Czy obecność kamer w otoczeniu dzieci wpływa na nich? Czy sobie uświadamiają istnienie monitoringu? Zdecydowanie tak.

Dla dorosłego obecność kamer jest w jakimś stopniu wytłumaczalna. Często może uzasadnić dlaczego jest filmowany i raczej wie, że jeżeli uniknie ściśle określonych zachowań nic mu nie grozi. Jednak sytuacja dziecka jest inna. Wiele dzieci jest monitorowanych stale (w swoim pokoju, przedszkolu, na ulicy, na placu zabaw). Są dla nich częścią życia. Stale im się przypomina, że kamery są po to, by ich chronić lub kontrolować. W niektórych szkołach, a nawet przedszkolach, monitoring bywa wykorzystywany jako „narzędzie wychowawcze”.

Badania Michaela McCahilla i Rachel Finn wskazują, że reakcje dzieci i młodzieży na monitoringowy nadzór mogą być rozmaite. Z jednej strony poczucie obserwacji może prowokować do wygłupów przed kamerami, z drugiej – wywoływać nerwowość i niepokój związane z niepewnością, jak dane zachowanie zostanie zinterpretowane przez kontrolujących. Dzieci szybko uczą się funkcjonowania w oku kamery. Modelują swoje zachowania w taki sposób, by nie zostać posądzonym o coś złego, i wypracowują różne strategie radzenia sobie w monitorowanej rzeczywistości. Mogą na przykład unikać miejsc, w których są zainstalowane kamery (np. przesiadując w toaletach), zalepiać obiektywy kamer gumą do życia, ukrywać się za kapturami i czapkami.

Wciąż jednak mało wiadomo o tym, jaki głębszy wpływ wywiera stała obecność kamer monitoringu na rozwój i postawy życiowe dzieci. Najbardziej oczywistym skutkiem wydaje się oswajanie z nadzorem i inwigilacją. To jednak nie wszystko. Pedagodzy wskazują, że ciągła obserwacja może wpłynąć na relacje z otoczeniem, rozumienie otaczającej rzeczywistości i swojego miejsca w świecie.

Dzieci poddane zbyt ścisłej kontroli mają mniej okazji do uczenia się na własnych błędach, co może powodować trudności z braniem odpowiedzialności za własne zachowanie. Nadzór sprawowany za pomocą kamer skupia się na tym, co widać, a nie na przekonaniach. Dlatego nie sprzyja internalizacji wartości, promuje konformizm i oportunizm. Dzieci mogą świetnie opanować odpowiednie zachowanie na pokaz i szybko z niego rezygnować, gdy tylko uda im się wymknąć spod oka kamery.[1]

 

Coraz więcej kamer

 

W 2017 roku ukazał się raport NIK podsumowujący niektóre aspekty wprowadzenia monitoringu do szkół[2]. Raport dotyczył tylko kilkudziesięciu szkół ale możemy je potraktować jako reprezentatywną próbkę. Co czytamy w raporcie? Poniżej wybór najistotniejszych konkluzji:

  • Skontrolowane podmioty nie dysponowały danymi czy informacjami pozwalającymi ocenić skuteczności systemu. Nie określiły wskaźników/kryteriów oceny stopnia realizacji celów przyjętych dla miejskiego systemu monitoringu. Urzędy miast, ani Policja, nie dysponowały danymi o liczbie i rodzaju zaistniałych zdarzeń na obszarach objętych monitoringiem. Jedynymi danymi wskazującymi pośrednio na skuteczność systemu jest ilość ujawnionych przy pomocy miejskich systemów monitoringu zdarzeń oraz zmniejszające się w niektórych przypadkach wydatki ponoszone przez miasta na usuwanie skutków aktów wandalizmu.
  • Coraz wyraźniejszy pozostaje brak ustawowej regulacji stosowania tego narzędzia, które z samej swej natury stanowi ingerencję w sferę życia prywatnego. Brak wskazanych zasad prowadzenia monitoringu, wobec społecznego przyzwolenia na jego stosowanie, przejawiał się dowolnością przyjmowanych rozwiązań w zakresie jego organizacji, rozmieszczenia kamer, czy czasu przechowywania nagrań.
  • Większość szkół nie zapewnia obserwacji obrazu z kamer w czasie, gdy ryzyko wystąpienia zdarzeń było największe, tj. podczas przerw lekcyjnych. Wykorzystuje głównie funkcję prewencyjną i trudną do zastąpienia innymi metodami funkcję dowodową systemu, jednak w części szkół niska jakość obrazu nie pozwalała na ustalenie przebiegu zdarzeń i identyfikację sprawców.
  • Funkcjonowanie systemu monitoringu nie podlegało oddzielnej udokumentowanej ocenie. Jedynie dwie kontrolowane szkoły prowadziły ewidencje skuteczności systemu, mogące posłużyć do jego ewaluacji. Odnotowywano w nich zdarzenia, w których system był pomocny w ustaleniu sprawców lub przebiegu zdarzeń.
  • Organy prowadzące nie kontrolowały prawidłowości funkcjonowania systemów monitoringu oraz jego wpływu na poziom bezpieczeństwa w szkołach, a także skuteczności realizacji funkcji interwencyjnej, dowodowej i prewencyjnej tych systemów, tj. czy ich funkcjonowanie pozwala zapobiegać lub natychmiast reagować na sytuacje kryzysowe oraz czy zapisy z monitoringu pozwalają na odtworzenie przebiegu zdarzenia, w tym na identyfikację uczestników zdarzenia. Organy nie posiadały wiedzy, czy zapisy z kamer szkolnych systemów monitoringu wizyjnego były użyteczne dla organów ścigania. Poza kontrolą pozostawał też sposób zabezpieczenia danych osobowych utrwalonych na nagraniach z monitoringu wizyjnego, a także ich udostępniania oraz prawidłowość rozmieszczenia kamer z poszanowaniem prywatności osób monitorowanych.

Czy z kamerami jest bezpieczniej?

 

Raport NIK wprawdzie stwierdza, że poczucie bezpieczeństwa uczniów i nauczycieli wzrasta dzięki monitoringowi ale czy rzeczywiście kamery wpływają na bezpieczeństwo? W raporcie znajdziemy również dane dotyczące liczby kamer oraz przestępstw w szkołach.

Większość systemów monitoringu w skontrolowanych szkołach zainstalowana została do końca 2007 r. (7 przed 2007 r. i 13 w 2007 r.), pozostałe w 2008 r. – 4 oraz po jednym w 2009 r., 2010 r. 2012 r. i 2014 r. Liczba kamer badanych systemów wzrosła z łącznie 13 (przed 2007 r.) do 482 na koniec 2015 r.

W latach 2007–2015 w 216 szkołach prowadzonych przez skontrolowane organy popełnionych zostało 2,4 tys. przestępstw. Najczęściej miały miejsce przestępstwa przeciwko funkcjonariuszowi publicznemu (0,7 tys.), przestępstwa rozbójnicze (0,5 tys.) oraz przestępstwa narkotykowe (0,4 tys.). Jednym z głównych celów, stawianych systemom monitoringu było przeciwdziałanie agresji wśród uczniów. Dane z Policji wskazują na wysoki poziom przestępstw z użyciem przemocy, jednak w ostatnich dwóch latach obserwuje się wyraźny spadek ich liczby.

Powyższe dane są zaprezentowane na wykresie:

Co wynika z wykresu? Czy na jego podstawie można udowodnić, że kamery wpływają na bezpieczeństwo?

Z wykresu wynika jednoznacznie, że liczba kamer w szkołach stale rośnie. I jest to jedyny niezaprzeczalny fakt. Na szczęście dynamika wzrostu liczby kamer znacznie spadła jednak pamiętajmy, że nastąpiło „nasycenie rynku”. Kamer jest już po prostu dużo. A co z przestępczością? Najciekawiej jest na początku wykresu. W latach 2007 – 2009 najszybciej przybywa kamer. I przestępstw jest też coraz więcej. Wprawdzie w 2010 przestępstw jest mniej ale ich liczba znów szybko wzrasta. Dopiero w 2012 następuje gwałtowny ich spadek aby ustabilizować się mniej więcej na poziomi 2007 roku. Czyli zainstalowano tysiące kamer, wydano miliony złotych i dotarliśmy do punktu wyjścia.

Co w takim razie z młodzieżą? Czy popełniają mniej przestępstw? Być może tak ale prawdopodobnie prawda jest inna. Przestępstwa popełnione w szkole mogą nie być zgłaszane aby nie psuć opinii szkole. Przestępczość mogła się też przenieść poza szkołę. Gdzie? Chociażby za płot (na ulicę) albo do Internetu.

Jak szkoła próbuje walczyć np. z molestowaniem seksualnym czy prześladowaniem w sieci? Wcale nie zamierza. Ta ogromnie istotna część życia młodzieży leży poza zainteresowaniem instytucji których celem jest edukacja. Dzięki kamerom problem „zamieciono pod dywan”. Z pewnością go nie rozwiązano.

Podsumowując: w pewnych sytuacjach – na konkretnym, zamkniętym obszarze – kamery mogą pomóc ograniczyć ściśle określone zachowania. Jednak w przypadku szerzej zakreślonych celów – zazwyczaj zawodzą.

Na koniec opinie specjalistów nt. edukacji i młodzieży o monitoringu[3]:

Rzecznik Praw Dziecka dostrzega zagrożenia związane z coraz powszechniejszym wykorzystaniem technicznych narzędzi kontroli i postuluje ich ograniczenie na rzecz pracy wychowawczej:

„Troska o bezpieczeństwo w szkole nie powinna przejawiać się w inwestowaniu w monitoring wizyjny. Podstawą zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa na terenie szkoły powinny być odpowiednie działania wychowawcze (podejmowane we współpracy z rodzicami) i tworzenie przyjaznego klimatu społecznego. Zadaniem szkoły jest przecież kształtowanie właściwych warunków do swobodnego i nieskrępowanego rozwoju dzieci i młodzieży w atmosferze wzajemnego zaufania i poszanowania. Instalowanie kolejnych kamer jest zaprzeczeniem tej idei. […] Powyższe wnioski potwierdzają doświadczenia wielu państw europejskich oraz USA, gdzie w ostatnich latach ogranicza się udział rozwiązań technicznych (w tym monitoringów elektronicznych) w procesie edukacyjno-wychowawczym. Eliminując kamery, jednocześnie wielką rolę przywiązuje się do pracy nauczycieli wychowawców. Jest to tym bardziej ważne w sytuacji, gdy powszechnym problemem staje się bezosobowy, techniczno-technologiczny charakter edukacji instytucjonalnej, powodującej zanik relacji międzyludzkich i poczucia więzi społecznych, które powinny być podstawą funkcjonowania człowieka”.

Projekt przewiduje […] dofinansowanie monitoringu wizyjnego w szkołach, pomimo tego, że do tej pory żaden przepis rangi ustaw owej nie upoważnił organów prowadzących szkoły do instalowania kamer monitorujących na terenie szkół ani nie określił zasad udostępniania nagrań, ich zabezpieczenia czy usuwania. Należy zauważyć, że utrwalanie wizerunku za pomocą monitoringu powinno zostać uznane za ingerencję w chronioną konstytucyjnie (art. 47 Konstytucji RP) prywatność osób przebywających w szkole, a tym samym odpowiednia regulacja upoważniająca do instalowania monitoringu powinna zostać przewidziana w akcie prawnym rangi ustawy i spełniać pozostałe wymogi przewidziane w art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Związek Nauczycielstwa Polskiego przekonuje, że najlepsze efekty daje praca z dzieckiem i rodzicami – i to w nią oraz w odpowiednio przygotowaną kadrę należy inwestować:

„Instalacja kamer to działania pozorne, a nie realna odpowiedź na problemy występujące w środowisku szkolnym. […] monitoring wizyjny może mieć negatywny wpływ na klimat szkoły, którego budowanie jest celem programu. […] Środki przeznaczone na ten cel można przeznaczyć na bardziej potrzebne działania. […] Zwiększenie liczby zatrudnionych w szkołach nauczycieli pedagogów i psychologów z całą pewnością przyniesie bardziej pożądane efekty niż instalowanie urządzeń monitorujących”.

 

 

 

 

 

 

 

[1] Za fundacją Panoptykon: https://zycie-wsrod-kamer.panoptykon.org/#

[2] Raport dostępny: https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-monitoringu-w-szkolach.html

[3] https://panoptykon.org/wiadomosc/czy-warto-instalowac-kamery-w-szkolach-poznajcie-krytyczne-glosy

 


About the Author



Comments are closed.

Back to Top ↑